Pan Jezus cały ukrzyżowany, we krwi. Jego serce jest dziurawe od bólu, a rany są tak głębokie, że zdaje się, iż całe jego serce zaraz wyrwie się z piersi z płaczu, że ludzkość go nie kocha. Jego serce krwawi, a dusza jest przeniknięta bólem i smutkiem. Cierpi za kapłanów, za siostry zakonne, za mistyków, proroków, ludzi, którzy odrzucają go i jego miłość. Mówi o Ameryce z płaczem, że ziemia się rozpada. Oczami dłużej widzę, jak Herod knuje spisek. Dzisiejsza ewangelia mówi, że my wszyscy w tym bólu żyjemy, oddychając miłością zakrwawionych serc. Ten spisek, czyli to, co knuje Herod, też tak naprawdę jest uknute przeciwko tobie i twojemu życiu. Wiesz, Pan Jezus zaprasza cię dzisiaj do tego cierpiącego Grójca. Mówi ci: "Może nawet nie pamiętasz, kiedy ostatnio tam byłeś, byłaś. Czy byłaś tam ze mną, czy nie? Wiesz, że twoje życie też może być zanurzone we mnie i w moim cierpieniu? Chcę cię przez to uzdrowić. Czy wiesz, że moje serce kocha cię? Ale ono też oczekuje ofiary i zrozumienia tego, o czym chcę ci powiedzieć. Chcę ci powiedzieć o śmierci twojej duszy, że grzech zniewala twe serce. Jeśli nie przyjdzie uzdrowienie do tych ran, jakie mi zadałaś, to nie będziemy mogli sobie przebaczyć. Bo ja chcę uzdrawiać, chcę wszystko dotknąć, nawet najgłębsze rany. Chcę dać ci nowy dzień i nowy poranek, pełny miłości i czułości. Ale potem widzę rany, widzę tak wiele razy zdrady, oszustwa i kłamstwa, perfidności, które jak toksyny niszczą twoje życie. Bo Chrystus właśnie taki, cały w tej mazi plugastwa, moczu i brudu, jest wyśmiewany przez pachołków. Tak miłując Boga, coraz głębiej, możemy oddać Mu nasze życie i nasze serca, oraz tych, których kochamy. Rozważanie męki pańskiej jest takie trudne, szczególnie za tych, którzy są zniewoleni, zniszczeni, rozerwani na strzępy. Bo rozerwali Chrystusa, który jest profanowany. Pan Jezus płacze za Amerykę. Jestem cała w głębi miłości i widzę, jak wiele trzeba ofiary chrystusowej, kapłanów wybranych, za tych, którzy cierpią. To największa ofiara miłości, a msza święta jest błogosławieństwem i światłem dla serc. Bo to żywy Chrystus nawiedza dziś twoje życie miłością, dobrocią. Nie odrzucaj Boga, gdy do ciebie mówi. Wciąż widzę, jak w lochu ciemności mojego życia, mojego grzechu, mojego trudu, doświadcza mnie Pan Bóg. Poznaniem mojego serca. I w tej głębinie powstaje zamysł napisania książki o cierpiącym Chrystusie, o tym, jak cierpi, jak my ludzie krzyżujemy go. Wiem, że doświadczam wizji. Widzę, jak w Ameryce wielu ludzi odrzuca Boga i Jego wiarę, jak rozpadają się domy, dusze ludzkie, a nie są zaczerpnięte, są pochłonięte mrokiem. Dzisiaj też widzę takie ognie – ogień piekła. Widzę, jak to za biskupów, którzy pogrążą się w chaosie tego świata, mediów i kłamstwa, rozłamów kościoła. Wiary. Pan Jezus nawiązuje do objawień w ogóle, żadnej Katarzyny Emmerliś, mówi, że boli Go to, gdy dusze Go odrzucają, szczególnie te, które wybrał i powołał. Ja w sercu mówię: Pani, ja nie chcę. Przytłacza mnie to, nie potrafię mieć Twojego krzyża, nie potrafię patrzeć ci w oczy, które są zapłakane, których widzę ból. Ale Ty mnie wciąż uzdrawiasz właśnie przez Twoją bolesną Mękę, przez Twoją miłość. Uzdrowienie musi trwać, bo ono jest procesem. Ono jest takim pięknym bogactwem krwi i ran chrystusowych. Tak więc modlitwy do krwi chrystusowej oczyszczają duszę człowieka, uzdrawiają i uwalniają. Cała Męka moja zaczyna się po Grójcu. Zaczyna się w miejscu, gdzie człowiek nie chce słyszeć bólu swojego Zbawiciela. Zaczyna się w miejscu, gdzie ludzkość nie chce przyjąć mojego pełnego bólu, cierpienia i ogrodu mojej matki. Te dwa zakrwawione serca tak bardzo w sobie cierpią. Moje życie jest takim ogrójcem, bo co mogę, to zanurzam w bólu. Wiem, że Męka Pańska jest bardzo trudna. Dobrze jest czytać dzienniki Męki Pańskiej, wszelkie dzienniki modlitwy, pokutne za Polskę, za naród. Pan Jezus nawiązuje do Jerozolimy. Matka Boża przychodzi do mnie i mówi mi o śmierci Patrycji i jej bólu duszy, że są takie bóle wewnętrznego łkania w krzyżu, który jest cierpieniem, który jest bólem. Ale ten krzyż ostatecznie jest też bólem zagubionej ludzkości i zbawi mnie, bo Chrystus mnie kocha. Świadomości słyszę odprawioną ofiarę mszy świętej i widzę, że to jest największe bogactwo mojego życia. Widzę, jak głęboka jest dusza, która zanurza całą swoją duszę w ofierze miłości. Serce w takiej głębi odkrywa Boga. Nic innego się już nie liczy, tylko trwać w Nim, tak jakby się odciąć i żyć tą miłością. I patrzeć na Jerozolimę, na te skały, na których płakał Chrystus, czyli nad swoim Kościołem Piotrowym. Całe to wzgórze Jerozolimskie jest tak oprawione w scenerię korony Króla Jerozolimy i patrzymy, jak Chrystus jest poniżany. Właściwie każda stacja jest bólem, cierpieniem i mrokiem, tak jak serca tych, którzy biczują Chrystusa i odrzucają jego Kościół i profanują jego najświętsze ciało.
Wyjaśnienie:
The original text contains numerous grammatical errors, lack of punctuation, and run-on sentences, making it difficult to read and comprehend. There are also some spelling mistakes in the context of the Polish language (e.g., 'grześzna' instead of 'grzeszna', incomplete or incorrectly stated phrases, and the absence of proper sentence structures). The improved version breaks the text into manageable sentences, adds necessary punctuation, and corrects grammatical errors to enhance clarity and readability.